• Zapraszam do lektury magazynu Frogs & Squash zawierającego subiektywne i wybiórcze spojrzenie na kulturę i sztukę, film, obyczaje, a przede wszystkim sztukę animacji - z racji słabości osobistej do tematu... spojrzenie z zacięciem feminizującym, acz zupełnie niekoniecznie... spojrzenie na rzeczywistość bądź wyobrażenie o niej. Autorka z dystansem do siebie i świata błyskotliwie komentuje, opisuje, recenzuje..

    Frogs & Squash to punkt widzenia!

    Zapraszam do dyskusji, komentarzy, jak i do umiejętnego przywołania Autorki do pionu, gdy zajdzie taka konieczność...

Kihachiro Kawamoto nie żyje

Ostatnio kilku wspaniałych artystów japońskich odeszlo z tego świata - Satoshi Kon, Shojuro Yamauchi… W poniedziałek dołączył do ich grona mistrz japońskiej animacji kukiełkowej, Kihachiro Kawamoto. Smutna to wiadomość dla tych, którzy zostali. Zmarł na zapalenie płuc w wieku 85ciu lat.

Poniżej jego Travel z 1973 roku.

***

Kihachiro Kawamoto - droga do animacji (wywiad przeprowadzony przez Jaspera Sharpa, w tłumaczeniu moim)

The Exquisite Short Films of Kihachiro Kawamoto - DVD

Animacje Kihachirō Kawamoto w londyńskim Barbikanie

Opublikowane w Animacyjnie, Filmowo nieco | Tagi , , , | Dodaj komentarz

Miyazaki rozważa nakręcenie sequela Porco Rosso

Nie dalej jak… dzisiaj Animation Magazine doniósł, że Hayao Miyazaki zamierza podjąć się realizacji sequela jednego z moich ulubionych jego filmów, Porco Rosso z roku 1992. Miyazaki ponoć zgromadził już materiały do filmu, zaś jego akcja miałaby się rozgrywać w czasach hiszpańskiej wojny domowej.

Porco Rosso z mojej perspektywy już niebawem. Tymczasem zacieram ręce na myśl o planowanej produkcji i… niecierpliwie sięgam po kolejną dziś kawę…

***

Powiązane teksty:

Klasyka animacji: Totoro i Miyazakiego punkt widzenia

Nowa produkcja studia Ghibli

Opublikowane w Animacyjnie | Tagi , , , | Dodaj komentarz

Cyfrowa restauracja obrazu w Wielkiej Brytanii na przykładzie

fot. BFI

Zapowiedziałam kiedyś obszerniejszą wypowiedź nt. cyfrowej restauracji materiałów filmowych. Oto dziś więc przedstawiam Wam tekst, który powstał dla kwartalnika FilmPRO i w nim został opublikowany - numer 2/2010. Za pomoc w jego powstaniu dziękuję Jo Shallow z onedotzero i Kieronowi Webbowi z Archiwum BFI, na którego autorytet się tu powołujemy.

***

Konserwacja dzieł sztuki czy to malarstwa, rzeźby czy architektury, z nieco laickiego punktu widzenia, nie wydaje się być zagadnieniem zbyt kontrowersyjnym. Archiwiści, historycy sztuki, rzemieślnicy w pocie czoła przywracają wielkość dziełom. Wytwory Dziesiątej Muzy mają natomiast niejako w naturę swą wpisaną kontrowersję – początkowo na temat bycia, bądź – niebycia sztuką w ogóle (i czy na pewno lepszą od sztuki cyrkowej), później zaś chociażby w związku z niełatwym ustaleniem autorstwa dzieła filmowego. Archiwizacja filmów z kolei słuszną jest ideą, podobnie jak i renowacja taśmy filmowej. Schody pojawiają się w związku z rekonstrukcją i archiwizacją cyfrową. Po części z powodu nie do końca zbadanych możliwości, jakie daje digitalizacja. Wciąż bowiem pojawiają się pytania, czy cyfrowo archiwizowane bądź nagrywane filmy przetrwają próbę czasu. Stąd też np. pomysł, by nawet filmy powstałe cyfrowo transferować na taśmę w celach archiwizacyjnych. Stąd także stanowisko Międzynarodowej Federacji Archiwów Filmowych wskazujące właśnie taśmę filmową jako podstawowy nośnik archiwizowanych filmów. Z drugiej strony zaś metody cyfrowe dają niemal nieograniczone pole manewru względem wizualnej i dźwiękowej strony filmu, boską władzę nad rekonstruowanym materiałem. I tu, obok wyżej wymienionego problemu natury technicznej, pojawia się kolejny: natury estetycznej i, w konsekwencji, praw autorskich.

Niemniej dzięki wszechobecnej digitalizacji klasyka kinematografii wraca na ekrany kin i staje się przebojem blockbusterów. Tak dzieje się na świecie, szczęśliwie zaczyna dziać się w Polsce, zaś jakiś już czas temu zainteresowała się digitalizacją także Wielka Brytania i to na sytuacji w tym kraju spróbujmy się tu skupić.

Więcej »

Opublikowane w Filmowo nieco, Kulturalnie | Tagi , , | 1 Comment

Starewicz-poklatkowiec (cz. 1)

W roku 1910 powstał film zatytułowany Piękna Lukanida, który uważa się za pierwszą animację wykorzystującą kukiełki w technice poklatkowej. Twórca, Władysław Starewicz, którego zainteresowania to w sporej mierze entomologia, początkowo próbował nakręcić film dokumentalny o walce żuków. Te jednak ponoć każdorazowo po włączeniu oświetlenia na planie zasypiały. W takich warunkach tym bardziej nie może być mowy o walce. Źródła donoszą, iż sytuacja ta skłoniła Starewicza do poszukiwań innych niż dokument środków wyrazu – jak sam przyznaje, powyrywał żukom nóżki, powtykał ponownie w pancerzyki przy pomocy drucików, ubrał w kalosze, po czym, modyfikując odpowiednio ruchy owadów, nakręcił pierwszy na świecie film animowany stop-motion. Jakkolwiek niehumanitarne metody zastosował Starewicz i bez względu na to, jak bardzo kłócą się z moim własnym podejściem do tematu jakiegokolwiek życia, należy przyznać, że niezły był z niego animator.

Gdy przegląda się teksty poświęcone Starewiczowi, uwagę przykuwa brak zgodności autorów na temat jego pochodzenia. Upraszczając problem – Polacy chętnie przyznają się do Starewicza w związku z korzeniami jego rodziców, a Rosjanie w związku z miejscem urodzenia artysty. Zaskakująco teksty anglojęzyczne mówią nierzadko o Starewiczu jako o Rosjaninie… Fakty, na które powołują się obie strony są w istocie swej faktami i do jakiegoś stopnia obie strony mają rację. Nie wdając się jednak bardziej w dyskusje o narodowości naszego pioniera, przyjrzyjmy się jego karierze i wybranym filmom.

Z zamiłowania – entomolog, animator, ale i twórca filmów aktorskich. Urodzony w Moskwie, na wychowanie po śmierci matki oddany babce w Kownie. W wieku 29ciu lat Starewicz przenosi się do Moskwy i zaczyna współpracę z firmą Aleksandra Chanżonkowa. Właściwie przynosi ona profity jednemu i drugiemu – Starewicz wyrabia sobie  nazwisko, zdobywa pieniądze, Chanżonkow… też – dzięki filmom Starewicza, które produkuje. Starewicz, przenosząc się do Moskwy, zabrał ze sobą także Piękną Lukanidę, której oficjalna premiera odbyła się w roku 1912. Film odnosi sukces, jako i kolejna produkcja – Konik Polny i Mrówka (1912). Premiera tego ostatniego odbywa się w Kopenhadze, zaś rekordowa liczba 140 kopii filmu trafia do kin zarówno w Europie, jak i Stanach Zjednoczonych. Jedną z nich producent filmu ofiarowuje następcy rosyjskiego tronu, Aleksemu Nikołajewiczowi, za co otrzymuje pierścień z brylantem; Starewicz zaś od Chanżonkowa w dowód uznania i wdzięczności – medalion ze znakiem firmowym producenta…

Więcej »

Opublikowane w Animacyjnie, Filmowo nieco | Tagi , , , | Dodaj komentarz

Animowana historia Polski Tomka Bagińskiego i Platige Image

Prezentowane do tej pory w ramach Światowej Wystawy EXPO 2010 w Szanghaju, takie oto pojawiło się tydzień temu w sieci:

Opublikowane w Animacyjnie, Filmowo nieco, IN ENGLISH: animation | Tagi , | Dodaj komentarz

Zaangażowany Blu

Koleś maluje ściany - wielkie mi rzeczy! Niejeden ściany malował, od malarzy pokojowych począwszy na graficiarzach skończywszy. Niektórzy graficiarze zapracowali sobie ciężko na miano artystów jako i na miano sztuki zasłużyły niektóre prace anonimowe. Taki Banksy na przykład obmalował pół Londynu, stając się jedną z jego ikon.

Taki Basquiat natomiast bodaj jako pierwszy amerykański artysta afrykańskiego pochodzenia stał się rozpoznawalny na arenie międzynarodowej.

A co robi taki Włoch pewien, znany jako Blu? Wpadłam na prace Blu parę lat temu już, jak to zwykle bywa w takich przypadkach, przypadkiem. Pierwsze wrażenia: filmy, owszem, interesujące, ale co można z tego więcej zrobić? Gdzie jest granica, której artysta ten nie będzie potrafił przekroczyć, by nie popaść w śmieszność, by ta śmieszność nie była jedynym  ratunkiem przed powtarzaniem niegdyś nowatorskich pomysłów, dzięki którym w ogóle zwrócono na niego uwagę? (Zupełnie podobnie obserwuję sobie Lady Gagę, choć przykład to może z innej bajki…)

Więcej »

Opublikowane w Animacyjnie, Filmowo nieco | Tagi , , , , | Dodaj komentarz

Parasol unit przedstawia Tabaimo

Na tę artystkę wpadłam przypadkiem. Z polecenia. Ktoś widział, ktoś polecił, ktoś doskonale wiedział, co poleca. Tabaimo to Japonka, której prace prezentuje ostatnio londyńska fundacja non-profit, Parasol unit, powołana ku promocji sztuki współczesnej. Londyn lubi Japonię, a ja doprawdy nie mam nic przeciwko.

Tabaimo specjalizuje się w instalacjach, animacji eksplorującej mroczną stronę współczesnej Japonii, jak to ktoś napisał niedawno… To zresztą prawda. Ironia, współczesna ikonografia japońska, digital video, ręcznie rysowane animacje; satyra na sposób, w jaki rówieśnicy Tabaimo i dzisiejsza młodzież próbują skompilować nowoczesność z japońską tradycją i uczynić z tego jakość.

Japonka tworzy obrazy estetycznie zbalansowane, technicznie atrakcyjne, by po prostu nie powiedzieć, że piękne, jednocześnie fascynujące, enigmatyczne, poruszające. Te epitety można by mnożyć, nie zważając na to, że każdy taki epitet owocem jest subiektywnego punktu widzenia - o cóż zresztą innego w odbiorze sztuki chodzi? Artyści bawią się narzędziami, odbiorcy bawią się, odbierając znaczenia, które autor miał bądź których zupełnie nie miał na myśli. To lubię, jak skomentować by to można w polskiej wersji językowej Facebooka.

To jednak smutne piękno w wydaniu Tabaimo. I pesymistyczna raczej wizja japońskiego społeczeństwa początku 21wszego wieku. Artystka zestawia symbole tradycji japońskiej - jak chryzantemy, flaga japońska - z elementami współczesnego życia codziennego - jak obraz pociągu czy chodnika - by wyrwać jedne i drugie z ich zwyczajowego kontekstu i w ten sposób stworzyć nowe znaczenia.

Prace Tabaimo do jakiegoś stopnia poruszają tematykę coraz częściej pojawiającą się w głównym obiegu w japońskich mediach - nawiązanie choćby do telewizyjnej serii anime Serial Experiments Lain czy oskarowego Spirited Away (motywy samobójstwa w pierwszym czy łaźni w drugim z wymienionych, którą niektórzy odczytują jako metaforę brudnej, skażonej współczesnej Japonii).

Więcej »

Opublikowane w Animacyjnie, Kulturalnie | Tagi , , , | Dodaj komentarz

Warsztaty Norsteina w 1999

Za Niffiwanem donoszę, iż w zeszłym tygodniu na Youtubie pojawiło się 5 fragmentów z warsztatów przeprowadzonych przez Yuri Norsteina w 1999 roku w Hollywood. Oto one:

Opublikowane w Animacyjnie, IN ENGLISH: animation | Tagi , , | Dodaj komentarz