Na tę artystkę wpadłam przypadkiem. Z polecenia. Ktoś widział, ktoś polecił, ktoś doskonale wiedział, co poleca. Tabaimo to Japonka, której prace prezentuje ostatnio londyńska fundacja non-profit, Parasol unit, powołana ku promocji sztuki współczesnej. Londyn lubi Japonię, a ja doprawdy nie mam nic przeciwko.
Tabaimo specjalizuje się w instalacjach, animacji eksplorującej mroczną stronę współczesnej Japonii, jak to ktoś napisał niedawno… To zresztą prawda. Ironia, współczesna ikonografia japońska, digital video, ręcznie rysowane animacje; satyra na sposób, w jaki rówieśnicy Tabaimo i dzisiejsza młodzież próbują skompilować nowoczesność z japońską tradycją i uczynić z tego jakość.
Japonka tworzy obrazy estetycznie zbalansowane, technicznie atrakcyjne, by po prostu nie powiedzieć, że piękne, jednocześnie fascynujące, enigmatyczne, poruszające. Te epitety można by mnożyć, nie zważając na to, że każdy taki epitet owocem jest subiektywnego punktu widzenia - o cóż zresztą innego w odbiorze sztuki chodzi? Artyści bawią się narzędziami, odbiorcy bawią się, odbierając znaczenia, które autor miał bądź których zupełnie nie miał na myśli. To lubię, jak skomentować by to można w polskiej wersji językowej Facebooka.
To jednak smutne piękno w wydaniu Tabaimo. I pesymistyczna raczej wizja japońskiego społeczeństwa początku 21wszego wieku. Artystka zestawia symbole tradycji japońskiej - jak chryzantemy, flaga japońska - z elementami współczesnego życia codziennego - jak obraz pociągu czy chodnika - by wyrwać jedne i drugie z ich zwyczajowego kontekstu i w ten sposób stworzyć nowe znaczenia.
Prace Tabaimo do jakiegoś stopnia poruszają tematykę coraz częściej pojawiającą się w głównym obiegu w japońskich mediach - nawiązanie choćby do telewizyjnej serii anime Serial Experiments Lain czy oskarowego Spirited Away (motywy samobójstwa w pierwszym czy łaźni w drugim z wymienionych, którą niektórzy odczytują jako metaforę brudnej, skażonej współczesnej Japonii).
Więcej »